Wielki come back
Chryste, jak dawno ja tutaj nie zaglądałem i mimo, że niejednokrotnie myślałem sobie, że w końcu warto coś napisać, tak na myśleniu tylko się kończyło.
Rozwalowny jestem po minionym weekendzie, który spędziłem dość intensywnie. Od czwartku do niedzieli łacznie spałem 5 godzin, z czego 4 z czwartku na piątek. No ale tak to jest, jak się chce być gwiazdą. W Poznaniu po raz pierwszy w Polsce została zorganizowana impreza pod hasłem Leather & Fetish Pride, na którą zjechało się paru znakomitych gość. Świetnie było zobaczyć ludzi zaskoczonych jakże wysokim poziomem lokalu, w którym party miało miejsce. Dzięki temu miałem okazję poznać parę, a nawet więcej ciekawych osób. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy to wyobrażenie, na temat skórzaków zderzyło się z rzeczywistością. Okazuje się, że ci faceci są po pierwsze bardzo mili, zabawni, a co najważniejsze sympatyczni. Tak czy inaczej 4 dni imprezy było po prostu zajebiste.
Mało tego wczoraj postanowiłem odwiedzić w Warszawie rektora i prorektora Misiologii stosowanej. Mimo przeszkód, jakie miały miejsce w trakcie podróży w jedną i drugą stronę dochodzę do wniosku, że był to jeden z najlepszych dni w tym roku.
Coś mi się zdaje, że zaczynam mieć słabość do obu Misiów, nie wiem tylko jak Oni się na to zapatrują. Na nic w świecie nie zamienię tych chwil, które spędzam z Nimi, łącznie z tym, kiedy jestem tulony z jednej i drugiej strony, dzięki temu po raz pierwszy od dawna poczułem się, pewnie, bezpiecznie i co najważniejsze chciany.
Nie wiem, jak daleko to zabrnie, nie wiem, na ile będę w stanie być powściągliwy, jednak na razie, jest jak jest, a jest dobrze :-)
2011-11-14 14:37:39 skomentuj (0)
bez ładu
No więc tak, spotkania nie było. Pan C odwołał ubiegłotygodniowe spotkanie pod pretekstem jakichś urodziny żony kolegi, czy coś takiego. Napisałem, więc OK, nie ma sprawy. Następnego dnia jednak napisał do mnie, że jest w okolicy i podrzuci mi kartki, o które Go prosiłem. Niestety spotkał się z odmową, bo akurat w tym dniu, to ja miałem na głowie przygotowanie przyjęcia urodzinowego dla Patrycji. Chyba trochę Go to zabodło, bo mimo, iż umówiliśmy się że w niedziele koło południa się zgadamy, to do zgadania się nie doszło. Owszem wysłałem do Niego dwa smsy, jednak na żaden nie uzyskałem odpowiedzi. Powoli zaczyna bawić mnie już ten człowiek. Sam nie wie czego chce od życia.
Jakby jeszcze było tego mało, to chcąc nie chcąc jakieś informacje na jego temat już do mnie dotarły. Sick!
Mimo swoich 39 lat, ten pan chyba sam do końca nie wie czego chce od życia i od ludzi, których spotyka na swojej drodze. Coś mi się zdaje, że powinienem Go sobie odpuścić.
Co jakiś czas zdarzy mi się pomyśleć o Arturze. O tym co się u Niego dzieje, jak Jemu życie się w tym Bostonie. W jakiś sposób tęsknie za Nim i mimo, że nie dane nam było się spotkać to mam wrażenie, że był moją pokrewną duszą. Zdarza mi sie wysłać mu e-mail, na który nie odpisuje, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że nie za bardzo ma ochotę myśleć o mnie.
Zawodowo powoli zaczynam się stabilizować i to mnie zaczyna cieszyć. Dzisiaj dostałem bardzo fajny telefon z centrali odnośnie tego, jak ładną premię wypracowałem w lutym. Mało tego, od 25 marca znów będę błyszczeć i brylować jak gwiazda - dżizas jak ja to lubię. W Poznaniu otwarta będzie nowa knajpa, w której dzięki znajomemu będę stał za barem. Oczywiście traktować to będę jako zajęcie dodatkowe (bo i tak nie mam co robić z nadmiarem wolnego czasu), niemniej bardzo się cieszę. Już się nie mogę doczekać, tym bardziej, że na otwarciu będę mógł ujrzeć miny pewnych osób.
Ach próżny ja :-)
2011-03-04 20:30:13 skomentuj (2)
Na plusie
Czyżby postanowienie zaczęło działać?
Dzisiaj od Pana C. dostałem wiadomość pytającą, czy jestem w mieście i czy chciałbym się spotkać.
Na początku pomyślałem sobie, że teraz On niech poczeka, ale później sam sobie dałem burę.
W końcu nie będę grał gwiazdy, skoro na facecie w jakimś stopniu mi zależy.
Jeszcze by pomyślał, że ma do czynienia z kolejną popierdoloną księżniczką.
Fakt, chce sprawić, by to On mnie chciał, ale raczej nie w ten sposób. Pragnę Go oczarować sobą.
2011-02-18 09:02:00 skomentuj (0)
Misterny plan
W głowie mojej zrodził się plan. Plan wynika z tego, że ów kandydat, który mi chodzi po głowie od grudnia w końcu się odezwał, że niby dużo, pracy, że godziny itd. Napisał też coś takiego: "
znamy sie i to na razie tyle". Nie wiem, jak do końca to traktować, ale póki nie spróbuję nie będę wiedział. Postanowiłem, że nie JA, a MNIE. Znaczy się, nie JA będę za Nim latać, lecz On ma chcieć MNIE. Plan jest taki: Marzec, miesiąc kiedy słońce śmielej przedziera się przez chmury, będzie tym miesiącem, w którym zmierzę się z Dukanem, dołączę do tego solarium i basen. Może nie od razu, ale efekt będzie widoczny. Doprowadzę zatem do naszego spotkania, po którym Pan C. ma oszaleć na moim punkcie. Jako skrupulatny śledczy astrologii wiem też jak starać się o takich jak On. W końcu to tylko koziorożec, co to, więc dla mnie paskudnie przebiegłego bliźniaka?
Sam nie wiem, dlaczego tak mi na nim zależy, ale czy to istotne?
2011-02-17 18:46:48 skomentuj (0)
O rzeczach mniej i bardziej istotnych
Czy to jest akt desperacji, jeśli piszę do faceta, który mnie olewa i się nie odzywa?
Czy w ten sposób, mogę spróbować kogoś do siebie przekonać?
Sam nie wiem dlaczego, ale w jakiś sposób zależało, albo zależy mi na Nim i nie potrafię zrozumieć, dlaczego od tak się do mnie przestał odzywać. W końcu jakby nie było to On proponował następne spotkanie... Sam już nie wiem co myśleć. Znów zaczynam snuć teorie spiskowe jakoby ktoś mi koło pióra robił. Ile w tym prawdy, a ile mojej chorej psychiki? Czy to możliwe by ktoś, kogo kiedyś nazywałem przyjacielem, tak bardzo by mi źle życzył, że aż robiłby mi czarny PR?
Chyba za dużo problemów tak naprawdę siedzi w mojej głowie. Niby jest wszystko ok, ale jednak czuję, że jak to znowu wybuchnie to będzie draka. Sam nie wiem, jak to rozwiązać. Chodzę na terapię, biorę tabletki zapisane przez lekarza i g...
Dochodzi do tego praca. Jestem zadowolony z tego co robię, jednak pewne rzeczy, są dość skomplikowane i tak naprawdę nie odczuwam jeszcze w pełni satysfakcji.
Mam tylko nadzieję, że z czasem to wszystko zacznie się prostować i będzie już OK.
2011-02-12 18:05:25 skomentuj (0)